Tatuaż to zjawisko kulturowe, którym interesuje się wiele osób. Jednak literatura na ten temat w Polsce, gdzie obecnie na brak tatuatorów, studiów tatuażu i tatuowanych przecież nie można narzekać, jest nadal odwrotnie proporcjonalna pod względem liczebnym do stopnia zainteresowania zagadnieniem, choć na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zrobiono w tej materii już niemało. Taka sytuacja oczywiście implikuje stan wiedzy naszego społeczeństwa o tej ze wszech miar interesującej i zarazem kontrowersyjnej artykulacji wizualnej.
Czyż można dziwić się tym faktom? Przecież, jak ktoś słusznie zauważył, „tatuowani na ogół nie piszą książek o tatuażu", a do niedawna w niektórych encyklopediach, leksykonach i słownikach nie tylko polskojęzycznych, nawet hasło „tatuaż" było nieobecne. Próżno też szukać w wydawnictwach encyklopedycznych haseł poświęconych sylwetkom wybitnych tatuatorów lub innym, istotnym faktom związanym z dziejami tatuażu. W życiu społecznym - pisał F. Znaniecki - to, co nie jest znane publiczności, po prostu nie istnieje. Przeciętny obywatel zna dziś nazwiska głośnych przestępców, których nieraz odrażające czyny, niejednokrotnie zagrażające porządkowi społecznemu, były upowszechnione za pośrednictwem literatury i środków masowego przekazu, nie mówiąc już o powszechnie znanych sportowcach, telewizyjnych prezenterach, dyktatorach mody oraz sezonowych idolach, którzy wypłynęli na fali zainteresowań kulturą masową. Nikt zaś nie zna nazwisk głośnych mistrzów tatuażu, których działalność również należy zaliczyć do historii kultury.
Kto dziś wie, kim był Martin Hiłdebrandt, znany w drugiej połowie XIX stulecia, zwłaszcza na terenie Stanów Zjednoczonych, amerykański tatuator niemieckiego pochodzenia, który po przyozdobieniu tą cielesną dekoracją całej rzeszy uczestników wojny secesyjnej osiadł w Bostonie, gdzie otworzył jeden z pierwszych na świecie, profesjonalnych salonów tatuażu?
Ile osób słyszało o znakomitych angielskich tatuatorach, Tomie Riley'u i Williamie Sutherlandzie Mac Donaldzie, którzy zdobyli wielką popularność, zwłaszcza w kręgach arystokraqi i finansjery brytyjskiej? Jaka liczba osób zdołała dotrzeć do informacji mówiących o tym, że Fudzita i Picasso - wielcy artyści, których nazwiska zapisały się złotymi zgłoskami w historii sztuki - z dużym upodobaniem oddawali się też działalności plastycznej na ludzkiej skórze?
O ile jednak życie Fudzity i Picassa, którzy przede wszystkim byli malarzami, znane są dokładnie dzięki licznym szczegółowym studiom z zakresu historii sztuki, to przy próbach odtworzenia biografii Mac Donalda należy stwierdzić, że w dostępnych, różnojęzycznych publikacjach brak jest nawet daty urodzenia tego głośnego tatuatora, natomiast przy nazwiskach Hildebrandta i Rileya nigdzie nie pojawiają się podstawowe dane metrykalne.
A co wiemy na temat głośnych tatuowanych, o których niejednokrotnie z wielkim upodobaniem pisywała bulwarowa prasa? Jeśli to byli politycy, artyści, przedstawiciele establishmentu lub świata nauki z „pierwszych stron" codziennej prasy lub czasopism, wówczas nie było kłopotu ze znalezieniem istotnych danych do ich curriculum vitae; znacznie gorzej bywało, gdy jakiegoś człowieka wyróżniał tylko choćby nawet tatuaż na całej powierzchni ciała, jak w przypadku głośnego w drugiej połowie XIX stulecia Albańczyka, niejakiego „Konstantyna" vel „Aleksandrinosa" lub reklamowanego w latach trzydziestych XX w. Jakobusa van Dyna, w których biografiach, jak stwierdzili różni badacze, nie można było oddzielić wątków autentycznych od mistyfikacji.
Czyż można pisać o historii tatuaż zapominając o jego ikonografii, która winna dostarczyć najpewniejszych źródeł do jego dziejów?
Na temat tatuażu, jego dziejów, zasięgu występowania na kuli ziemskiej, różnorodnych form i funkcji, istnieje bogate piśmiennictwo naukowe i publicystyka, których początki sięgają jednak dopiero drugiej połowy XIX w., co poważnie utrudnia - obok braków w bazie źródłowej - odtwarzanie zwłaszcza wcześniejszych stadiów historycznych w jego rozwoju. Odczuwa się więc dotkliwie brak rzetelnych publikacji historycznych, których nie mogą zastąpić kompilaq'e będące najczęściej jedynie chronologicznie uporządkowanymi rejestrami faktów, gdzie nie zwraca się uwagi na powiązania tatuażu z szerszym kontekstem kulturowym oraz nie uwzględnia się lub uwzględnia w sposób niedostateczny różne przekształcenia w społeczeństwie i ich związek z rozwojem tatuażu.
Niestety, polskie publikaqe stanowią w tym ogólnym dorobku znikomą liczbę, a większość z nich została napisana przez przedstawicieli takich dyscyplin, jak medycyna i kryminologia. Wiąże się to z faktem, że zjawisko tatuażu w Polsce, podobnie jak w innych krajach, gdzie do niedawna nie było salonów tatuażu lub nadal tam one nie istnieją, panuje powszechne przekonanie o tym, że jest ono immanentną cechą świata przestępczego, traktuje się jako przejaw patologii społecznej. Ten zaobserwowany fenomen jest zgodny z wiedzą dotyczącą zjawisk i mechanizmów psychologicznych i społecznych, które odgrywają istotną rolę w kszałtowaniu się m.in. postaw uzewnętrznianych za pośrednictwem opinii społecznej, często opierających się bardziej na raqach emoqonalnych niż intelektualnych. Znajduje on potwierdzenie w jakże trafnych spostrzeżeniach dwóch wybitnych antropologów kultury: Claude Leyi-Straussa  (urodzonego w 1908 r.), który zauważył, że w ludzkiej umysłowości najbardziej trwałym elementem, blokującym zdolność rozumienia wszelkich zmian jest to, co zostało przyjęte w sposób bezrefleksyjny, i Franza Boasa (1858-1943), twierdzącego, iż „wielu ludziom nie jest dane wyzwolić się z toru wyznaczonego przez bieg życia. Myślą oni, czują i działają wierni tradycji w której żyją i presji, z której nigdy się nie wyzwolą".
Zwraca uwagę skromna nadal liczba prac napisanych przez przedstawicieli nauk humanistycznych, z których większość mi znanych ma charakter popularnonaukowy bądź publicystyczny. Dobrze, jeśli materiał dotyczący tematyki tatuażu potrzebny nam w danej chwili znajdujemy w jednym lub kilku opisach. Na ogół jednak rozsiany jest on w wielu artykułach i notatkach, znajdujących się zazwyczaj w różnych czasopismach. Niejednokrotnie wyszukanie odpowiednich informacji na ten temat wymaga znacznej orientacji, wprawy i czasu.
Jeśli dane te uzupełnimy o fakt, że do tej pory ukazały się w języku polskim tylko trzy odrębne publikacje książkowe poświęcone tatuażowi, w tym pierwsze wydanie niniejszej pozycji, dopiero od 2000 r. ukazuje się pierwszy w Polsce ilustrowany kwartalnik, w całości poświęcony problematyce tatuażu oraz innym sposobom bezpośredniego znaczenia i dekorowania ciała, który jest powszechnie dostępny na rynku wydawniczym, a ponadto przytłaczająca większość prac obcojęzycznych jest trudna do osiągnięcia łub nawet nieosiągalna w naszym kraju, łatwo zrozumieć, dlaczego wokół tatuażu narosło tyle nieporozumień, a w świadomości społecznej funkcjonuje tak wiele stereotypów i niejasności.
Oryginalne spojrzenie na problematykę tatuażu i malowania dała u niektórych społeczności plemiennych, na przykładach kultur Maorysów z Nowej Zelandii i nadamazońskich Indian Kadiueo, zaprezentował Claude Lévi-Strauss w pracach: Smutek tropików, Warszawa 1960, oraz Antropologia strukturalna, Warszawa 1970, poprzez wciągnięcie tych dwóch form ozdabiania i znaczenia ciała w dyskurs między będącymi w opozycji: naturą i kulturą. W myśl tej koncepcji ciało ludzkie nie pokryte tatuażem bądź malowidłami, dzięki swemu uniwersalizmowi jest wpisane w porządek natury, natomiast zdobiąc je i znacząc, podporządkowuje się go m.in. normie i partykularyzmowi, co jest równoznaczne z wprowadzeniem do porządku świata kultury. Zdaniem C. Lévi-Straussa w myśli tubylczej ozdoby są twarzą, a raczej tworzą tattoo rzeszow ją. Nadają jej byt społeczny, godność ludzką i znaczenie duchowe. Podwójne przedstawienie twarzy, ujmowane jako zabieg plastyczny, wyraża zatem głębsze i bardziej istotne rozdwojenie: rozdwojenie na głupią jednostkę biologiczną i na studio tatuażu rzeszów osobnika społecznego, w którego winna się wcielić. Ozdoba jest pomyślana dla twarzy, ale sama twarz istnieje tylko dzięki niej. W tym sensie tatuaż lub malowanie dała mogą być uważane za swego rodzaju sprzedw wobec natury bądź za próbę jej udoskonalenia. Inaczej więc niż w naszym społeczeństwie, w kulturach wspomnianych tu społeczności plemiennych, posiadanie bądź malowideł tattoo rzeszów na twarzy podkreślało rangę i wyższość tak przyozdobionej jednostki, zaś ich brak na skórze stanowił piętno, depreqonował ją i spychał na najniższe miejsce w stratyfikacji społecznej.
O różnych trudnościach i kłopotach środowiska profesjonalnych tatuatorów w naszym kraju wspomina A. Malinowski w opracowaniu Tajemniczy świat tatuażu. W Polsce tatuaż artystyczny jest jeszcze nowością. Pierwsze profesjonalne studia pojawiły się zaledwie osiem lat temu, nadal jest ich stosunkowo niewiele, a zawodowe kontakty naszych tatuażystów ze znanymi ośrodkami na Zachodzie są zupełnie sporadyczne. Okazjonalne publikacje na temat tatuażu pozostawiają wiele do życzenia, rzadko bywają rzeczowe, częściej grzeszą powierzchownością i sprowadzeniem tematu do wątku sensacyjnego. Periodyki zagraniczne pojawiają się w ilościach śladowych. Do tego ich ceny i bariera językowa przesądzają, że nie mogą one odegrać żadnego znaczącego znaczenia. Nie ma więc w Polsce pogody dla tatuażu.

myspace youtube facebook